Motywy roślinne i orientalne - wzór "bluszcz" 0
Motywy roślinne i orientalne - wzór "bluszcz"

Jak nie trudno się domyślić, inspiracją dla omawianego wzoru był bluszcz. Może nie odwzorowałam w nim dokładnie liści jakie on posiada, ale zależało mi przede wszystkim na jego idei. A jak jest idea bluszczu? Pięknie zwisa albo się wspina, tworząc niesamowite zielone ściany czy firany. Poza tym fascynują mnie różne jego dodatkowe elementy, które ma poza liśćmi. Jakie? Te elementy, które czepiają się różnych podpór. Okazuje się, że są to tzw. korzenie przybyszowe. Zauważyliście jakie przyjmują czasami ciekawe skręty zanim się przyczepią do pionowego podłoża? Te formy mnie bardzo inspirują.

W ogóle bluszcz jako roślina jest fascynujący. Zajmując niewielką powierzchnię ziemi, potrafi rozrosnąć się wzwyż i pokryć niesamowite obszary. Na pewno widzieliście takie cudowne domy całe obrośnięte bluszczem. Na dodatek podstawowa odmiana bluszczu (bluszcz pospolity) jest zimozielona. Zatem wyglądają pięknie przez wszystkie pory roku.

Nie wiem czemu tak źle się czasem kojarzy. Czy przez tę jego ekspansywność? Mówi się przecież o 'kobiecie-bluszczu', jako o takiej, która jest całkowicie zależna od swojego partnera. Nie potrafi samodzielnie podjąć decyzji, boi się wszystkich i wszystkiego a partner jest całym jej światem. Potrzebuje swojego partnera do życia jak powietrza. Uważam, że trochę rozmija się to z prawdziwą naturą tej rośliny. Fakt, oplata ona swoje podpory, ale bez nich też sobie świetnie radzi. Jest to bardzo dzielna roślina, która zawsze znajdzie swoją drogę. Nie ważne czy pójdzie w górę, w dół, czy rozrośnie się w poziomie. A poza tym pomimo iż przyczepia się do swojej podpory, którą może być inna roślina (np. drzewo), to nie sięga do jej żywych tkanek. Przez to nie osłabia on drzew, po których się wspina. Nie zabiera im ani wody, ani soli mineralnych. Mówi się natomiast, że 'kobieta-bluszcz' wypija wszystkie soki ze swojego partnera. No i czy to jest sprawiedliwe porównanie? Jak zwykle ktoś ocenił sytuację powierzchownie nie zagłębiając się w prawdziwą naturę bluszczu. ;)

Jest jeszcze jedno złe i bardzo mylne skojarzenie z bluszczem. Być może słyszeliście o trującym bluszczu, a może nawet oglądaliście film pod tym tytułem. To znowu jest bardzo niesprawiedliwe dla przedmiotowej rośliny. Winna jest tu chyba nazwa angielska - poison ivy. Nazwa polska jest zdecydowanie bardziej prawdziwa - sumak jadowity. Bo właśnie chodzi tu o roślinę z zupełnie innej rodziny niż bluszcze. A bluszcz pospolity (choć pewnie niewielu o tym pamięta) jest rośliną miododajną, leczniczą i kosmetyczną. Zajrzałam do książki "Leczenie ziołami" Edwarda Wawrzyniaka i co tam widzę? Bluszcz pospolity jest częstym składnikiem w ziołolecznictwie, ponieważ ma działanie wykrztuśne, żółciopędne, p/gośćcowe, p/zapalne, rozkurczowe, p/obrzękowe, p/astmatyczne, p/migrenowe, pobudzające krwawienia miesięczne u kobiet, antymitotyczne, antynowotworowe.

Na całe szczęście bluszcz ma też i dobry PR. :) Symbolizuje wieczność i trwałość życia. To pewnie dzięki temu, że zachowuje swą zieleń przez wszystkie pory roku. Nie straszne mu również ciężkie warunki. Jest mało wymagający i w warunkach naturalnych dożywa wielu lat. Zwykle żyje 200-300 lat, a ponoć odnotowano okazy, które mają 700 lat!

Zdecydowanie jestem za tym, aby bluszcz kojarzył się jedynie z pozytywnymi cechami. Niech 'kobieta-bluszcz', nabierze nowego znaczenia. Dla mnie powinno to oznaczać kobietę, która poradzi sobie w każdej sytuacji. Niewiele jej potrzeba do tego aby się rozwijać. Istnieje równie dobrze ze swoją podporą jak i bez. A gdy już ma tego swojego partnera, to oplata go, ale nie uszkadzając jego życia a jedynie dodając mu uroku. Czyż nie wyglądają cudownie domy czy drzewa porośnięte bluszczem? Dodatkowo oplatając, ochrania go i kiedy trzeba użycza swoich leczniczych właściwości.

Tak, tak odczarujmy bluszcz! :)

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl