Motywy roślinne i orientalne - wzór "orient2" 0
Motywy roślinne i orientalne - wzór "orient2"

Dzisiaj wracam do motywów orientalnych, choć inspiracją nie było tu Maroko jak w przypadku wzoru "orient". To jeden z tych wzorów, które pokazują się po prostu w głowie nie wiadomo kiedy i dlaczego. Dopiero jak go naszkicowałam, zdałam sobie sprawę z tego, że kojarzy mi się on z orientem.

Kształt jaki teraz widzicie już jako gotowy produkt, musiał przejść od pierwotnego pomysłu trochę transformacji. Okazuje się, że tworząc w drewnie w miarę cienkim (3 lub 4mm), trzeba brać pod uwagę jego wytrzymałość na pęknięcia. I tu brutalnie dusza artysty zderza się z rzeczywistością tj. fizyką i mechaniką. Nie można sobie tak dowolnie pofolgować z tym materiałem. I parę wzorów musiałam poprzerabiać po ich wyprodukowaniu i przetestowaniu. Jeśli jednak gdzieś pozostały jakieś słabe punkty, których nie zauważyłam, a Wy je odkryliście podczas użytkowania, bardzo proszę o taką informację. Postaram się jakoś to Wam wynagrodzić, a i udoskonalić mój produkt.

Muszę przyznać, że takie dopasowywanie wzoru do możliwości technicznych nie jest łatwe. To trudne zadanie przede wszystkim z tego względu, że wymyślony pierwotnie wzór wydaje się idealny. Na początku zatem pojawia się złość i bunt, że to już nie będzie to samo i że ta zmiana nie ma sensu. Po tej fali złości pojawia się jednak chęć poprawy i spojrzenie łaskawszym okiem na potrzebę modyfikacji. Ostatecznie godzę się z losem i staje się to dla mnie wyzwaniem, żeby tak zmodyfikować wzór, aby był on wytrzymały i nadal mi się podobał tj. zachował swoje pierwotne cechy, charakter i wymowę. I wreszcie jest! Osiągnęłam kompromis. Nawet w tej dziedzinie kompromis okazuje się potrzebnym elementem, na którym zyskuje zarówno produkt jak i ja. Ja zyskuję emocjonalnie.

A mówią, że kompromis oznacza dwie niezadowolone strony, bo każda z czegoś musi zrezygnować. W efekcie nikt nie dostaje tego czego chce. Gdyby tak było i gdyby mnie nie satysfakcjonował mój produktowy kompromis, to z pewnością bym porzuciła w ogóle dany wzór. I czy byłby z tego jakiś zysk? Uważam, że raczej nie. Raczej niezadowolenie i frustracja. Najłatwiej jest coś po prostu odrzucić jak nam nie pasuje. Może jednak warto się wysilić i poszukać rozwiązania, które zadowoli jedną i drugą stronę. Jak wiadomo wyzwania i praca mają swoją cenę, ale w zamian dają nagrodę. Chyba jednak warto chociaż spróbować po nią sięgnąć. Najpierw jednak trzeba pozbyć się negatywnego nastawienia i pozwolić aby przyszło to pozytywne, budujące. To chyba jest właśnie tzw. sztuka kompromisu. Sztuka? Czyli jak najbardziej coś dla mnie. ;)

Piszę o kompromisie w moim konkretnym przypadku tj. kompromisie duszy z materią. Myślę jednak, że tę sztukę warto wdrożyć także w innych aspektach życia jak chociażby związek. Nie powiem, że się już nauczyłam, ale ciągle się uczę i z pewnością będę chciała uczyć się dalej. I jeszcze jedna myśl mnie naszła: aby być zdolnym do kompromisu i rzeczywiście chcieć go wypracować, należy przede wszystkim poznać siebie i być szczerym z samym sobą i z tą drugą stroną, z którą kompromis chcemy zawrzeć.

Życzę zatem Wam tylko takich kompromisów, które przynoszą zadowolenie!

Komentarze do wpisu (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl